W tym dziale zapraszamy do lektury wywiadów z twórcami literatury sensacyjnej.
Udręka zaczyna się dopiero po przeczytaniu tego, co się napisało. Okazuje się, że tekst można poprawiać nieskończoną ilość razy, a i tak na końcu przychodzi refleksja, że jedynym finałem jest termin. Zanim ukończyłem Zasługę nocy, rzeczywiście wydawało mi się, że należy jakoś to uczcić. Potem zrozumiałem, że czeka mnie jeszcze tyle pracy, że doprawdy nie ma z czego się cieszyć.
Świat jest dość duży, ale wszędzie „miejskie doświadczenia” stają się podobne. Myślę, że jest to jeden z powodów globalnego rozprzestrzeniania się kryminału jako gatunku i jego sukcesu. Od swych początków w dziewiętnastym wieku kryminał odpowiadał na powszechne pytania, kluczowe dla życia we współczesności, pytania o to, w jaki sposób kontrolować miejskie społeczności, wyjaśniał kwestie wyobcowania, przemocy itp. Te doświadczenia stają się wspólne dla całego świata, a kryminały są po to, by te przeżycia opisywać.
Jeden z moich starszych krewnych, kiedy byłem mały, zrobił się agresywny. Musiał pozostać w zamknięciu, ale moja mama opiekowała się nim i odwiedzała go, zabierając mnie ze sobą. Pamiętam wizyty w tym starym szpitalu, przechodzenie obok strażników, którzy otwierali i zamykali za nami drzwi. Starszy pan był pod wpływem leków, w czasie naszych odwiedzin był bardzo spokojny. Ale wciąż to było dosyć przerażające doświadczenie.
Na pewno potrafię bardzo walecznie krzyczeć i szybko biegać, dlatego podejrzewam, że w sytuacji zagrożenia najpierw skorzystałabym z tych opcji. ;-) Lubię walki w dojo, ale wolałabym nigdy nie wykorzystywać moich skąpych umiejętności w jakiejś ciemnej uliczce. To trochę przerażające przekonać się, że można zrobić komuś krzywdę – moja bohaterka miała szczęście, że w porę przybiegł jej na ratunek (albo napastnikowi na ratunek…) dzielny młodzieniec. Mam nadzieję, że w moim przypadku też zawsze jakiś się znajdzie w okolicy. ;-)
Zawsze powtarzam, że jestem włoskim pisarzem, urodzonym na Sycylii, żyjącym w Europie. Przez całe życie robiłem co w mojej mocy, by nie wprowadzać podziałów pomiędzy Włochami a Sycylią. Oczywiście jest wiele różnic, ale Włochy same w sobie są dość specyficznym krajem. Palermo różni się od Neapolu, który jest zupełnie inny niż Wenecja... Północny zachód Włoch nie jest podobny do północnego wschodu, ani centrum do południa. Mamy różne dialekty, inne jedzenie, inny sposób myślenia, ale wszyscy jesteśmy Włochami!
Naprawdę nie wiem, ile mam kryminałów. Dużo książek leży w kartonach, czekają, aż będę miała trochę czasu i je poukładam na półkach, wtedy policzę. Poza tym ciągle kupuję coś nowego. Nie ukrywam, że bardzo dużo kryminałów przybyło mi do kolekcji, gdy buszowałam wśród półek w składnicy makulatury. Ja tego nie wymyśliłam, tak jak komisarz Ożegalski przynosiłam do domu po trzydzieści książek za bagatelka piętnaście złotych. To były piękne czasy.
Na pewno jest to najdziwniejsza rzecz, jaką napisałam do tej pory. W dużym stopniu jest to eksperyment. Sama byłam ciekawa co z niego wyjdzie, a teraz jestem ciekawa, jak ta książka zostanie odebrana. I czy czytelnik zaakceptuje bohatera, który jest postacią bardzo niejednoznaczną, brutalną, pełną uprzedzeń, chamowatą, mizoginistyczną i pogubioną. Nie jest to już w żadnym stopniu klasyczny kryminał.
Najbardziej w pisaniu powieści historycznych lubię to, że moi detektywi nie mogą polegać na technologi podczas rozwiązywania zagadek kryminalnych. Nie ma CSI. Żadnego DNA. Brak odprysków krwi. Molly musi używać rozumu, intuicji i być dobrą obserwatorką. Uwielbiam również motywy popełniania zbrodni, jakie istniały w przeszłości.
Obecnie jedyną różnicą między oboma krajami jest jakość asfaltu na drogach. A i to znika, kiedy zaczyna padać śnieg. To między innymi dlatego w „Na granicy” wciąż pada śnieg – by rozmyć różnice między Północą a Południem.
Niekiedy tylko szczególnie ładne anegdoty niczym Janosik odbieram bogatym postaciom autentycznym i daję biednym postaciom fikcyjnym. Tak było np. w „Morderstwie pod cenzurą” z cudzą wizytówką, którą Zielny wręczył podpitemu gościowi restauracji „Europa”, umawiając się na pojedynek. W rzeczywistości autorem podobnej zgrywy był podobno Józef Łobodowski.