© Kawiarenka Kryminalna
  • Recenzje
  • Konkursy
  • Zapowiedzi
  • Wywiady
  • Podróże
  • Relacje
  • Postacie
  • Różności

Logo Kawiarenki Kryminalnej, design: Damian Matyszczak.

  • Marta Matyszczak, Jeśli dziś sobota, to mamy morderstwo.

Jeszcze niedawno życie było poukładane, dziś nie jesteśmy pewni jutra – wywiad z Pawłem Jaszczukiem

Dodał(a): Damian Matyszczak
Kategoria: Wywiady
Opublikowano: 08 październik 2026
Odsłon: 23
Zdjęcie Pawła Jaszczuka/archiwum prywatne autora

„Sztuczna inteligencja stanowi realne zagrożenie dla tradycyjnej prozy, pomniejszając jej wartość i głębię. Obawiam się, że procesu jaki nastąpił, nie można zastopować. Stajemy się poligonem cyfrowego zniewolenia. Paradoksalne – ludzie chcą znać treści książek, ale nie chce im się ich czytać. Z pozycji czytelnika jutra najlepiej by było, gdyby treść książki ktoś mu wszczepił prosto do głowy”.

Kawiarenka Kryminalna: Główny bohater „Grobli”, Edward Moza, jako ekspolicjant i obecnie prywatny detektyw prowadzi żywot samotnika. Żona Krystyna i córka Magdalena wyjechały do Anglii za pracą i nie chcą utrzymywać z nim relacji. Ale nie odebrał mu pan wszystkiego (choć nad wyraz usilnie stara się to zrobić!). Po pracy na Ediego czeka w mieszkaniu Feliks – sympatyczny labrador, którym kiedyś zajmowała się córka. Zgodnie ze scenariopisarską zasadą save the cat czworonóg jest zawsze dobrym sposobem na utrzymanie pokiereszowanego życiem bohatera na powierzchni?

Paweł Jaszczuk: Tak. To jeden ze sprawdzonych sposobów na przetrwanie życiowego kryzysu. Feliks domaga się od Ediego nie tylko pokarmu, lecz także ludzkiego ciepła. Codzienna trasa do jeziora Mummel staje się więc nie tyle obowiązkiem, ile skuteczną terapią dla psa i człowieka.

KK: Powracającym wątkiem powieści jest kondycja mentalna współczesnej młodzieży. Porusza pan problem przebodźcowania informacyjnego, narastającej agresji fizycznej i psychicznej kierowanej wobec rówieśników, jak i rodziców, kryzysu tożsamościowego, zagubienia młodych ludzi w otaczającej rzeczywistości – tej realnej jak i wirtualnej. Odwołując się do pana doświadczenia życiowego, poziom wychowania młodego pokolenia istotnie spadł? To przejściowe problemy adaptacyjne czy...

P.J.: … to głęboki problem systemowy. Obserwuję przebudowę świadomości jednostki i całych społeczeństw. Jeszcze niedawno życie było poukładane, dziś nie jesteśmy pewni jutra. Presja narasta wraz z dziesiątkami informacji, które nieustannie nas zalewają. Musimy podejmować ciągłe decyzje i śledzić napływające dane, jakbyśmy byli zakończeniem nerwowym gigantycznej sieci, do której nas podłączono. Poziom wychowania młodego pokolenia nie tyle spada, co zmienia skalę, jakby ktoś ją rozstroił. Jednostka nie nadąża. Na powstrzymanie tego procesu jest za późno.

KK: No i jakie widziałby pan panaceum na te problemy?

P.J.: Komu miałbym udzielać rad? Moim książkowym bohaterom – owszem. Ale nie potrafię podać jednego panaceum dla zbiorowości. Zresztą nikt nie brałby moich zaleceń pod uwagę. To nie pesymizm – raczej signum temporis. Wiem jedno: można wskoczyć do pociągu, który odjeżdża, albo pójść pieszo. Według filozofii wschodnich celem nie jest stacja końcowa, lecz droga. Może więc należy wysiąść z pędzącego składu na najbliższej stacji.

KK: Powieściowe Biuro Detektywistyczne MOZA nadąża za nowinkami technologicznymi. Książkowi detektywi korzystają z dronów obserwacyjnych, zminiaturyzowanych kamer, lokalizatorów GPS, zaawansowanej kwerendy internetu i portali społecznościowych. Jak pana zdaniem rozwój techniki wpłynął na zawód prywatnego detektywa? Łatwiej pracuje się takiemu Mozie niż dajmy na to Herculesowi Poirot?

P.J.: Nowinki techniczne to nie wszystko. W pracy detektywistycznej liczy się również doświadczenie i intuicja. Wydawać się może, że Moza, dysponując współczesnymi cudami techniki, ma ewidentną przewagę nad Herkulesem Poirot, lecz nie wiem, jak zachowałby się, gdyby musiał rozwiązać zagadkę morderstwa w Orient Expressie.

Paaweł Jaszczuk, "Grobla"

KK: Ważnym bohaterem „Grobli” jest samo miasto. Jak mieszkańcy Olsztyna reagują na podrzucane przez pana trupy w ich rewirach?

P.J.: Póki co ze zdumiewającym spokojem.

KK: Edward uwielbia kopytka w powieściowym „Barze u Sióstr”. Ma pan swoje ulubione miejsce, w którym się pan stołuje? Jak wygląda dieta pisarza?

P.J.: W przeciwieństwie do Mozy jem głównie w domu, choć na wyjazdach zdarza mi się zamówić w knajpce potrawę polecaną przez innych. Lubię eksperymentować w kuchni. Mieszam kuchnię europejską z dalekowschodnią. Moja pisarska dieta to: pizza, pierogi ruskie, kopytka, spaghetti, ryby w różnej postaci, które sam przyrządzam z dodatkiem warzyw i makaronu. Ma być kolorowo i na dodatek lubię słodko-kwaśny smak.

KK: Jednym z bohaterów powieści jest muzyk akordeonista. Martin Kris jest wirtuozem akordeonu, muzykiem światowej sławy. W jego perypetie wplótł pan sporą dawkę ciekawostek odnośnie do tego instrumentu i jemu podobnych. Co skierowało pana uwagę w tę muzyczną stronę?

P.J.: Akordeon ma możliwości, które potrafią zmienić zwykłą melodię w opowieść. Potrafi zastąpić kilka instrumentów, a czasem nawet całą orkiestrę. W „Grobli” poświęciłem uwagę pewnemu akordeoniście, który ma w moim mieście swoje miejsce. Wyobraźnia podpowiedziała mi, gdzie powinno znajdować się biuro detektywistyczne MOZA, tak aby z jego okien można było słyszeć grę tego zagadkowego muzyka.

Paweł Jaszczuk/fot. Sławomir Ostrowski

KK: Jak przygotowuje się pan do pisania powieści? Czy korzysta pan z tradycyjnych metod: kwerenda w archiwach, bibliotekach, przegląd literatury i prasy? Ma pan zaprzyjaźnionego policjanta, dochodzeniowca, eksperta branżowego?

P.J.: Żeby zacząć pisać powieść, muszę czuć, że warto poświęcić tematowi kilka, a czasem kilkanaście miesięcy i siedzieć nad klawiaturą. Nie uciekam od tradycyjnych metod i gdy trzeba sięgam do literatury przedmiotu, choć w domu mam własną, sporą bibliotekę. W przeszłości, korzystałem z mikrofilmów w bibliotekach i starych gazet, które zamawiałem, lecz teraz gdy są zdygitalizowane, mogę je przeglądać na ekranie swojego komputera. Zawodowo miałem styczność z policjantami, z którymi spotykałem się na cotygodniowych naradach u prezydenta, gdzie omawiano bieżące problemy. Załamanie psychiczne Mozy i jego pobyt w bieszczadzkim sanatorium oparłem na autentycznych relacjach, które mi przekazano. Miałem też szwagra policjanta. Na dodatek mój dziadek był przed drugą wojną światową policjantem.

KK: No i ostatnio aktualny temat – czy posiłkuje się pan sztuczną inteligencją?

P.J.: Z AI korzystam incydentalnie, co oznacza, że nie przekraczam granic, które niosłyby dla mnie ryzyko rezygnacji z własnych umiejętności.

KK: Jak ocenia pan przyszłość rynku książki i perspektywy zawodu pisarza w kontekście upowszechnienia modeli sztucznej inteligencji?

P.J.: Sztuczna inteligencja stanowi realne zagrożenie dla tradycyjnej prozy, pomniejszając jej wartość i głębię. Obawiam się, że procesu jaki nastąpił, nie można zastopować. Stajemy się poligonem cyfrowego zniewolenia. Paradoksalne - ludzie chcą znać treści książek, ale nie chce im się ich czytać. Z pozycji czytelnika jutra, najlepiej by było, gdyby treść książki ktoś mu wszczepił prosto do głowy.

Mam niebywałe szczęście – urodziłem się w czasach, w których nie było internetu, telefon był luksusem, a rozmowy międzymiastowe trzeba było zamawiać na poczcie. Swoje pierwsze książki pisałem na pożyczonej maszynie do pisania. Czasem przepisywałem je siedem razy, ale nie narzekałem i nie narzekam.

KK: Kibicuje pan Dumie Warmii – Stomilowi Olsztyn, czy może przekornie wzorem Edwarda Mozy Białej Gwieździe czyli drużynie Wisły Kraków?

P.J.: Z zainteresowaniem oglądam dobrą piłkę nożną. Kiedyś na „polance” kopałem piłkę z przyszłym reprezentantem Polski, Januszem Kupcewiczem, może stąd mam do tej dyscypliny szczególny sentyment. Śledzę grę ekstraklasy, także grę Białej Gwiazdy – wzorem Edwarda Mozy i cieszę się, że w sezonie 2026/2027 Wisła Kraków plasuje się w środku tabeli. Niestety Stomil – mam nadzieję, że na razie – nie spełnia moich wygórowanych wymagań. Dziś coraz bardziej fascynuje mnie tenis. Emocje w tej grze są tak intensywne, że wstaję z fotela, gdy grają nasi reprezentanci.

KK: Zakończenie „Grobli” zwiastuje duże zmiany tak w życiu protagonisty, jak i w funkcjonowaniu jego biura detektywistycznego. Planuje pan dalsze przygody Edwarda Mozy?

P.J.: Nie potwierdzam i nie zaprzeczam.

Rozmowę przeprowadził: Damian Matyszczak

Fotografia autora: Sławomir Ostrowski/archiwum prywatne autora

Damian Matyszczak
Następna strona: Strzelanie pomaga mi się odprężyć – wywiad z Katarzyną Mikiewicz Następna
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Strona główna
  3. Wywiady
  4. Miłe chwile demiurga – wywiad z Mateuszem M. Lembergiem

Popularne

  • Strona główna
  • Królowa jest tylko jedna – Agata Christie
  • Herkules Poirot
  • Lisbeth Salander
  • Pisarz, który igrał z ogniem – Stieg Larsson

Podobne

  • Panna Marple
  • Dylematy książkowego mola: e-booki, banialuki i zbuki
  • Opętanie
  • Kryminalna chemia
  • Sherlock totalny

Polecamy

  • Marta Matyszczak - Przepraszam, tu był trup
  • Marta Matyszczak, Jeśli dziś sobota, to mamy morderstwo
  • Marta Matyszczak, Kryminały pod psem
  • Marta Matyszczak, Kryminały z pazurem
Copyright © 2013-2026
Kawiarenka Kryminalna
Wszystkie prawa zastrzeżone
O nas Polityka prywatności Mapa strony Kontakt