Okładka Morderstw w Somerset Anthony'ego Horowitza.

„Morderstwa w Somerset” to powieść dla wielbicieli twórczości Agathy Christie. Naśladowców królowej kryminału było już na pęczki, a z efektami ich pracy bywało różnie. W przypadku powieści Anthony'ego Horowitza żaden fan Herkulesa Poirota nie będzie zawiedziony. Choć bynajmniej nie jest to tylko i wyłącznie typowa zagadka zamkniętego pokoju osadzona na angielskiej prowincji, którą rozwiązuje dziwaczny, ale genialny detektyw. Tak naprawdę utwór Horowitza to książka w książce.

Jesteśmy we współczesnym Londynie i towarzyszymy Susan Ryeland, redaktorce wydawnictwa Cloverleaf Books. Susan właśnie bierze się za czytanie maszynopisu kolejnych przygód Atticusa Pünda. To główny bohater powieści kryminalnych Alana Conwaya, ekscentryczny prywatny detektyw, jako żywo przywodzący na myśl pewnego słynnego Belga. Za lekturę bierzemy się też i my.

Jesteśmy w małej angielskiej wiosce Saxby-on-Avon w latach 50. zeszłego wieku. W pokaźnej posiadłości Pye Hall, należącej do sir Magnusa Pye, ginie gospodyni, Mary Blakiston. Wszystko wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek. Kobieta potknęła się podczas sprzątania i zleciała ze schodów. To jednak nie powstrzymuje lokalnej społeczności od snucia domysłów, kto też mógł przyłożyć rękę do zgonu Mary. Gospodyni była wścibską i nieprzyjemną osobą, toteż i nie brakuje potencjalnych podejrzanych. Są wśród nich jej syn, z którym wciąż się kłóciła, pastor i jego żona, którzy ewidentnie coś ukrywają, ogrodnik, który znalazł ciało, czy miejscowy handlarz starzyzną o lepkich rączkach.

Wkrótce dochodzi do drugiej śmierci. A to w tak małej osadzie jak Saxby-on-Avon nie może być już zbiegiem okoliczności. Na miejscu pojawia się policja, a także sławny detektyw Atticus Pünd o grecko-niemieckich korzeniach oraz jego niezbyt inteligentny, ale oddany pomocnik, James Fraser. Niemal wszyscy są podejrzani i niemal wszyscy mieli motyw, by zabić. Autor umiejętnie rozrzuca tropy – także te fałszywe – i wodzi za nos czytelnika. Nie jest jednak w stanie wykiwać znakomitego Pünda, który prędzej czy później dojdzie do prawdy.

Jednak jaka jest ta prawda, nie tak prędko się dowiemy. A to dlatego, że znów jesteśmy w Londynie XXI wieku i wraz z Susan odkrywamy, że w maszynopisie brakuje kilku ostatnich rozdziałów. Okazuje się też, że „Morderstwa w Somerset” autorstwa Alana Conwaya są nie tylko zgrabnie napisaną powieścią detektywistyczną, ale i swoistym szyfrem, który musi rozpracować Susan, by rozwiązać zagadkę prawdziwego morderstwa. Redaktorka wciela się więc, wbrew radom najbliższych, w rolę śledczego – amatora i prowadzi własne dochodzenie, które staje się dla niej coraz bardziej niebezpieczne.

Anthony Horowitz daje nam więc dwa w jednym. Dwie – łączące się oczywiście ze sobą – opowieści, zbudowane na zasadzie zamkniętego kręgu podejrzanych, wśród których czai się morderca. W każdej z tych z matematyczną precyzją zbudowanych historii możemy wypisać listy podejrzanych oraz kierujących na poszczególne postacie tropów, i spróbować samemu znaleźć winnych. Nie jest to takie proste! U Horowitza, jak u Agathy Christie, czytelnik do końca gubi się w domysłach, by wreszcie w finałowej scenie pozwolić detektywowi rozjaśnić mroki śledztwa.

„Morderstwa w Somerset” to też niezły, dość zjadliwy, obraz rynku wydawniczego i relacji pisarz – wydawca oraz pisarz - czytelnik. Okazuje się, że drogi wyżej wymienionych nie zawsze podążają w tym samym kierunku. Wielbiciele gatunku znajdą w tej książce mnóstwo interesujących ich smaczków. A to dowiemy się, jak pierwotnie mieli się w zamyśle Arthura Conana Doyle'a nazywać Sherlock Holmes i doktor Watson, to znowu w klubie nieopodal St Martin's Theatre, gdzie od 65 lat grana jest „Pułapka na myszy” Agathy Christie, spotkamy Mathew Pricharda we własnej osobie, czyli wnuka Christie.

Anthony Horowitz z jednej strony idzie trochę na łatwiznę, pisząc powieść, na okładce której znajdujemy dopisek: „Agatha Christie XXI wieku” bądź tworząc dalsze przygody Jamesa Bonda („Cyngiel śmierci”) czy Sherlocka Holmesa („Dom jedwabny”, „Moriarty”). Inna sprawa, że wychodzi mu to znakomicie!

Anthony Horowitz

„Morderstwa w Somerset”

przeł. Maciej Szymański

Dom Wydawniczy Rebis

Poznań, 2017

544 s.

Polecamy