Okładka Pazura sprawiedliwości Leonie Swann.

Leonie Swann znalazła własny sposób na kryminał. Począwszy od sławnych już „Owiec”, po najnowszy „Pazur sprawiedliwości”, autorka w rolach głównych osadza zwierzęta. Niemka, która akcję swoich powieści przenosi do Wielkiej Brytanii, jest niezwykle oryginalnym głosem w literaturze gatunku. Jej książki to lekka, ale nie błaha lektura.

Doktor Augustus Huff jest wykładowcą w Cambridge. Pewnej nocy jeden z jego studentów, Elliot Fairbanks, spada z wieży miejscowego kościoła. Większość uznaje to za nieszczęśliwy wypadek, ponieważ Elliot był znany z tego, że lubił nocami wspinać się po budynkach należących do kampusu. Mogła mu się więc omsknąć noga. Inni podejrzewają, że mogło to być samobójstwo. Tymczasem Huff jest przekonany, że student został zamordowany.

Wraz z odziedziczoną, w sumie wbrew własnej woli, po Fairbanksie papugą żako o wdzięcznym imieniu Gray, Augustus prowadzi pogmatwane prywatne śledztwo. Węszy po zakamarkach uczelni i odkrywa, że ofiara miała wiele na sumieniu, a tym samym mogła się poszczycić pokaźnym zastępem osobistych wrogów. Który z nich zepchnął Elliota z wieży? Huff gubi się w domysłach, a raczej, jak sam to nazywa, podąża ścieżkami myśli, wprowadzając chaos w dochodzeniu.

Gray nie chce zleźć z ramienia swojego tymczasowego pana, wciąż wyśpiewuje „Bad Romance” Lady Gagi, podżera orzeszki, zawsze w najmniej odpowiednim momencie palnie jakieś niestosowne słówko (jego ulubione to: gnój, problemy psychologiczne czy seks) i zdaje się rozumieć więcej, niż można by przypuszczać.

Swann świetnie oddaje ducha miasteczka studenckiego, nie byle jakiego, bo przepuszczającego przez swoje mury najwybitniejszych naukowców, wiekowego Cambridge. W tle kryminalnej intrygi pokazuje też, jak wciąż żywe i problematyczne są nierówności klasowe we współczesnej Anglii.

Augustus Huff jest bohaterem, który zyskuje sobie sympatię czytelnika. Być może nie od pierwszych stron – jego natręctwa godne detektywa Monka początkowo irytują – ale trudno nie polubić faceta, który z taką troską zajmuje się zwierzątkiem. No właśnie, papuga. Potencjał, jaki niesie użycie w fabule gadającego ptaka, został przez autorkę w pełni wykorzystany przy tworzeniu intrygi kryminalnej. Do tego występy ptaszyska co rusz przynoszą humor do tej opowieści.

Powieść niemieckiej autorki jest też ciekawa pod względem językowym. Napisana ładnie, literacko, a do tego prezentująca co rusz jakieś interesujące słowne „kwiatki”. Jedynie intryga mogłaby być poprowadzona bardziej klarownie.

Po genialnych „Sprawiedliwości owiec” i „Triumfie owiec” oraz słabszym w moim odczuciu „Krocząc w ciemności”, „Pazurem sprawiedliwości” Leonie Swann wydrapuje sobie drogę na solidne miejsce na gatunkowym piedestale.

Leonie Swann

„Pazur sprawiedliwości”

przeł. Agnieszka Walczy

Prószyński i S-ka

Warszawa, 2017

374 s.

Polecamy