Okładka Stało się Magdy Kuydowicz.

Jeśli którąś rodzimą komedię kryminalną można by bez obiekcji opatrzyć mianem „drugiej Chmielewskiej”, to właśnie „Stało się” Magdy Kuydowicz. To lekka, zabawna lektura, której autorka przenikliwie spogląda na związki damsko-męskie, a do tego wciąga czytelnika w wir szalonych, sensacyjnych zdarzeń. Wszystko to w klimacie jako żywo przypominającym powieści królowej polskiego kryminału.

Matylda Kwiatek pracuje dorywczo dla telewizji. Mieszka na Mokotowie, ma przyjaciółkę Natalię i namolną rodzicielkę zwaną pieszczotliwie mamusią. Poza tym Matylda może się też poszczycić kochankiem Zbyszkiem. Wszystko jednak do czasu. Pewnego dnia okazuje się, że absztyfikant zginął, szef wysyła Matyldę na przymusowy urlop, a mamusia pakuje manatki i zjawia się nieproszona w progach swojej córki. Do tego ktoś ewidentnie dybie na życie dziennikarki.

Wypadek Zbyszka to dopiero początek skomplikowanej afery kryminalnej, w której sam środek pakuje się Matylda. Dzielnie towarzyszy jej Natalia, przeszkadza mamusia, a po piętach depcze im niejaki Kudełka, dość ekscentryczny przedstawiciel organów ścigania. Całą bandą lądują na turnusie odchudzającym w Mielenku, gdzie w rytm szumu bałtyckich fal starają się rozwikłać tajemniczą sprawę.

„Stało się” to naprawdę przyjemna lektura, która od pierwszych stron przywodzi na myśl kryminały Joanny Chmielewskiej. Jest to podobieństwo nienachalne, niejako naturalne, niewpychane czytelnikowi na siłę. Odnajdziemy tu wiele motywów kojarzonych z książkami autorki „Lesia”: pierwszoosobową narrację kobiecej, przebojowej bohaterki, zbrodnię w nadmorskiej miejscowości, Warszawę czy choćby wstawki kulinarne, dość szczegółowo opisywane.

Magda Kuydowicz stworzyła plejadę wyrazistych postaci, które czytelnik - choć potrafią być irytujące, jak wspomniana mamusia - od razu obdarza sympatią. Moim numerem jeden jest gliniarz z zaczeską, czyli Kudełka. Exe aequo z Sonią, suczką, którą Matylda adoptuje ze schroniska.

Sonia zresztą istnieje naprawdę i należy do Magdy Kuydowicz. Bo też i pisarka nie szczędzi autobiograficznych wpływów swojej fabule (co, nawiasem mówiąc, także było charakterystyczne dla prozy Chmielewskiej).

„Stało się”, prócz tego że jest świetną rozrywką na długie zimowe wieczory, stanowi też doskonały obraz funkcjonowania tak zwanej kobiecej natury. Facet by tego uczuciowego pomieszania z poplątaniem na pewno nie wymyślił!

Bawiłam się przednie! Co i Wam polecam na tę szarugę za oknem. Zamiast witaminy D3.

Magda Kuydowicz

„Stało się”

Prószyński i S-ka

Warszawa, 2018

296 s.

Polecamy