Okładka Cieni Wojciecha Chmielarza.

Uważam, że powinno się wreszcie zaprzestać nadawania przydomków. Tych wszystkich „królów”, „mistrzów”, a nawet „prezydentów polskiego kryminału”. Ponieważ jest taki Wojciech Chmielarz, który wcale nie pretenduje do wyżej wymienionych tytułów, a po prostu jest najlepszy. Przeczytajcie „Cienie”, a sami się przekonacie, że ten chłopak z Gliwic nie ma konkurencji.

„Cienie”, czyli piąty tom cyklu o komisarzu Jakubie Mortce, są bezpośrednią kontynuacją „Osiedla marzeń”, fabuła jest tu ściśle powiązana. W willi w Milanówku zostają zastrzelone matka z córką. Przy zwłokach leży broń służbowa podkomisarza Kochana. Sam policjant przepadł bez wieści. Wnioski więc nasuwają się same. Jest winny. Mortka jednak ma pewne wątpliwości co do takiego rozwiązania.

Wkrótce Kochan kontaktuje się z Mortką i prosi o pomoc. Uważa, że ktoś próbuje go wrobić, ponieważ to on odnalazł ciała trzech gangsterów zabitych parę lat wcześniej, a jednym z nich był niejaki Wilk – ojciec i mąż zamordowanych kobiet. Kto więc stoi za zabójstwami z przeszłości i tymi obecnymi?

Mortka, wysłany przymusowo na urlop, prowadzi prywatne śledztwo, by oczyścić przyjaciela z zarzutów. Na horyzoncie oczywiście szybko pojawia się najbardziej znany warszawski przestępca, czyli Borzestowski. Czy to wszystko jego sprawka? Czy sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana?

Komisarzowi idzie w sukurs Sucha. Aspirantka, zamiast przekładać papierki na biurku, również działa na własną rękę. Przedmiotem jej zainteresowania jest nagranie, na którym uwieczniono kilku znanych i poważanych mężczyzn, gdy gwałcą pewnego chłopaka. Ofiara popełnia samobójstwo, a Sucha nie zamierza odpuścić. Aspirantka i komisarz pomagają więc sobie nawzajem, by wreszcie stwierdzić, że ich sprawy łączą się ze sobą.

Tyle opisu fabuły, która, jak to zazwyczaj u Chmielarza, jest odpowiednio skomplikowana i pełna twistów, a na zaskoczenie możemy liczyć nawet na ostatnich kartach powieści. W tym względzie autor staje w jednym rzędzie z utworami Jo Nesbø. Chmielarz niezwykle wiarygodnie przedstawia światek przestępczy, tak jakby sam znał go od podszewki. Ten autentyzm tyczy się także tajników pracy policji, począwszy od zachowania techników na miejscu zbrodni, po rodzaje broni i sposoby jej wykorzystania. Innymi słowy, research pierwsza klasa.

W powieściach Chmielarza nie znajdziemy ani jednej sympatycznej postaci. Każdy ma coś za uszami i właściwie trudno tu kogokolwiek polubić. Nawet Olga, dziewczyna Mortki, niby mądra, dobra i troskliwa, irytuje tymi cechami tak komisarza, jak i czytelnika. Jeśli już miałabym wskazać jedną postać, której kibicuję, to jest to Sucha. W „Cieniach” poznajemy sekret z przeszłości aspirantki, a tym samym kierujące nią motywacje. I już nie dziwi, że taki z niej jednoosobowy komando, który potrafi spuścić manto największym bandziorom.

Bardzo smutny świat przedstawia Chmielarz. Mroczny, ale, co tym bardziej przykre, prawdziwy. Choć to nie znaczy, że w „Cieniach” brakuje humoru. Autor ma dryg do dowcipnych scen, acz z gatunku czarnej komedii. Przeczytajcie, jak Kochan przesiaduje w ciasnym pokoju z bandziorem wielkości szafy gdańskiej, to się przekonacie.

Sam Mortka to taka w sumie nijaka postać, nawet nie za bardzo można powiedzieć, jak wygląda. Tym co powoduje, że chcemy śledzić jego losy, jest jego nieustępliwość w dążeniu do sprawiedliwości. Bez względu na konsekwencje.

I na koniec, jest też w powieściach o Jakubie Mortce współczesna Warszawa, która sama staje się równoprawną bohaterką tych historii. Autor wsłuchuje się w puls miasta i potrafi oddać jego ducha.

Jeśli więc nie czytaliście jeszcze książek Wojciecha Chmielarza, to bardzo Wam zazdroszczę. Tyle świetnej lektury przed Wami!

Wojciech Chmielarz

„Cienie”

Wydawnictwo Marginesy

Warszawa, 2018

478 s.

Recenzja „Zombie” Wojciecha Chmielarza.

Polecamy