Wywiady

W tym dziale zapraszamy do lektury wywiadów z twórcami literatury sensacyjnej.

Mini zdjęcie Ivy Prochazkovej.

Trzeba przyznać, że humor towarzyszy nam na każdym kroku. Nieważne w jakim środowisku się znajdę i z kim bym nie rozmawiała, zawsze bardzo szybko dochodzi do sytuacji, w której ktoś z nas próbuje żartować, rzuca zabawną, ironiczną lub kąśliwą uwagę, parodiuje czyjeś zachowanie, robi aluzję, czasem bywa to seksistowski czy polityczny żarcik. Mam wrażenie, że Czesi wiecznie się ścigają, kto ma większe poczucie humoru, kto potrafi zabawniej opowiadać.


Zdjęcie Szczygielskiego.

Nie staram się dobudowywać na siłę ideologii do moich tatuaży. Część ją ma (maszyna do pisania czy prace M.C. Eschera), ale część powstała tylko dlatego, że miałem chęć trochę pocierpieć pod maszynką. Brzmi to sadomasochistycznie i będąc szczerym, takie jest. Jest w człowieku jakaś pierwotna chęć doświadczania bólu pod różnymi postaciami. Tatuaż jest jedną z nich, pisanie drugą.


Zdjęcie Małeckiego.

Wywalam w kosmos własne pomysły, bo fabuła domaga się innych rozwiązań. Kładę więc sobie kłody pod nogi, płaczę i zgrzytam zębami, ale z drugiej strony wiem, że tylko dzięki takiemu działaniu w ostatecznym rozrachunku mogę być zadowolony. Więc chyba właśnie ta wolność w pisaniu kręci mnie najbardziej.


Zdjęcie Gerritsen.

Zazwyczaj podczas pracy twórczej wyrywam sobie włosy z głowy. Na początku jest jeszcze prosto. Ale potem docieram do połowy książki i zaczynają się trudności. Przy końcu znów jest lżej. To środek sprawia mi najwięcej kłopotów.


Zdjęcie Le Maitre`a.

Magia pisarstwa polega na tym, że mogę odkryć postać, której sobie nie wyobraziłem wcześniej. Rozwinąć wątki, które wydały mi się interesujące, choć zawczasu tego nie przewidziałem. Niektórzy pisarze mówią, że postać im się wymknęła spod kontroli. Mnie się to nie zdarza. To ja jestem szefem. Moi bohaterowie robią i mówią to, co im każę. Bo inaczej za drzwi!


Zdjęcie B. Miniera.

Pomysł na moją najnowszą powieść zrodził się po ujawnieniu sprawy Edwarda Snowdena w 2013 roku. Pokazała nam ona, że jesteśmy tylko o krok od końca pojęcia „życie prywatne”. Przede wszystkim dotyczy to nastolatków, którzy cały czas są podłączeni do sieci. Uważam, że Snowden miał absolutną rację, kiedy powiedział, że dzieci, które się teraz rodzą, nie będą w przyszłości wiedziały, co to jest prywatność.


Zdjęcie Żelkowski.

Zapamiętałem sobie poufną radę pewnego pisarza, który powiedział mi kiedyś, iż jego zdaniem współczesna książka sensacyjna powinna czerpać garściami z dorobku scenariuszowego i posługiwać się chwytami czysto filmowymi. No, to się posługuję, bo była to persona godna zaufania.


Zdjęcie Maya.

Jeden z domów wydawniczych powiedział mi: My już mamy jednego szkockiego autora, więc najwyraźniej mieli limit szkockich autorów, których mogli wydać! Poza tym, w tamtych czasach w Wielkiej Brytanii wydawcy publikowali tylko kryminały, które ściśle wpisywały się w reguły gatunku. Innymi słowy, nie koncentrowano się w nich zbytnio na psychologii czy wewnętrznym konflikcie detektywa.


Pielgrzym Mini

Być może jestem jak tresowany pies: może to automatyczna reakcja! Przez tyle lat skupiałem się głównie na filmach - zastanawiałem się, co zrobić, by dana scena „zagrała” i w sensie dramatycznym, i później, na taśmie filmowej - że chyba stało się to moim naturalnym sposobem myślenia. (…) Kiedy więc zabrałem się do pisania powieści, myślałem o niej jako o sekwencji scen i momentów, które łączą się w nieprzerwaną, logiczną całość. Tak jak w dobrym filmie, mam nadzieję.


Zdjęcie Dziedzic-Chojnackiej.

Nie jestem policjantką ani prokuratorem, trudno zatem byłoby mi napisać książkę z ich punktu widzenia. W Zbrodni na boku opowiedziałam o świecie – albo „światku” – który znam. Kryminalna intryga była tylko pretekstem do przedstawienia środowiska prawniczego – z jego całym kolorytem, przywarami, słownictwem.